• White Instagram Icon
  • Biały YouTube Ikona

Hvar & Bol in one day

Ten kto żyje widzi dużo, 

ten kto podróżuje widzi więcej.

Jest 17 sierpień bieżącego roku, długo wyczekiwany dzień wreszcie nadszedł, jeszcze kilka godzin i czas zacząć kolejną podróż. Chorwacja, kolejny kraj i kolejne miejsce na mojej liście, do których chętnie wracam. To już był nasz czwarty raz w Chorwacji i po raz kolejny na nasz pobyt wybraliśmy Dalmację i region Riwiery Makarskiej. Mówią, że Dalmacja to jeden z najpiękniejszych miejsc Europy i wiecie co? Przyznam, że to prawda, trochę już Europy zwiedziłam i śmiało mogę zaliczyć to miejsce, do jednych z piękniejszych. Dalmacja rozciąga się od północnego zachodu na południowy wschód, mniej więcej od Zadaru po Dubrovnik. Łagodny klimat, piękna przyroda i bogactwo kulturowe przyciąga wielu turystów.  Tym razem wyjazd był rodzinny i w powiększonym gronie dlatego na noclegi wybraliśmy Baskę Vodę. Małe, znane i bardzo turystyczne miasteczko, położone tuż przy Adriatyku, między Splitem, a Makarską, ale dla tych, którzy cenią sobie ciszę i spokój również znajdzie się tutaj miejsce w jednych z licznych i schowanych przed światem zatoczek. 

Makarska Riwiera to z jednej strony wysokie góry z najwyższym szczytem Biokovo położonym na wysokości 1 700 m n.p.m. z  drugiej turkusowe morze, nie ma się co dziwić, że miejsce to przyciąga tak wielu turystów. 

Baska Voda, to także świetna baza wypadowa. Stąd organizowane są wycieczki w różne piękne miejsca tego regionu. Znajduje się tutaj również port, z którego również możemy popłynąć na pobliskie oraz nawet te bardziej oddalone wyspy. Tym razem również wybraliśmy się na jednodniową wycieczkę na wyspę Hvar oraz Brac.  Na Hvar płyniemy około dwóch godzin, miedzy czasie na statku w cenie dostępna jest woda oraz sok pomarańczowy. Statek płynie bardzo powoli i spokojnie, także nie musicie obawiać się o chorobę morską. Byłam tutaj już drugi raz i znowu czuję niedosyt, ponieważ na wyspie Hvar, a konkretnie w mieście Jelsa mamy tylko godzinę na zwiedzanie. Ponieważ już tutaj kiedyś byłam, doskonale wiedziałam w jakie miejsca chcę pójść, aby zrobić ciekawe zdjęcia oraz polatać dronem.

O Hvarze mówi się, że jest wyspą lawendy oraz niebezpiecznych dróg, ile w tym prawdy? Na to nie odpowiem, ponieważ godzina  to za krótko aby się o tym przekonać. Mam nadzieję, że jeszcze będzie mi dane tutaj wrócić, o czym po cichu marzę. Już po zejściu na ląd miejsce to wywiera na mnie po raz kolejny ogromne wrażenie.  Na wyspę dostaniemy się dzięki połączeniom promowym ze Splitu, Rijeki, Dubrovnika,  Korculi, Bracu, Drvenika, a ponoć nawet i z kilku miast włoskich.

Po godzinie zwiedzania płyniemy dalej, w kierunku wyspy Brac do miasta Bol. W tym czasie na pokładzie czeka na nas smaczny obiad w postaci świeżej rybki z surówkami oraz chlebkiem oraz pieczone piersi z kurczaka, a do tego nieograniczona ilość swojskiego, chorwackiego wina czerwonego oraz białego, to wszystko już w cenie wycieczki. Na Brac mamy trzy godziny czasu na odpoczynek, spacer czy kąpiel na jednej ze znanych plaż Zlatni Rat, która pod wpływem wiatrów i fal, zmienia swój kształt. Jest to również bardzo znane i bardzo zatłoczone miejsce, zwłaszcza w sezonie. Zwiedzanie po raz kolejny tych samych miejsca ma swoje plusy, mogłam ten czas poświęcić na zdjęcia co i zrobiłam, ale czas na kąpiel również znalazłam. Brac zaliczam również do bardzo ciekawych i pięknych miejsc, tutaj też chętnie bym wróciła na dłużej, zwłaszcza, że mamy możliwość zapakować samochód na prom. Na pewno warto byłoby objechać całą wyspę. 

Zostawiam Was ze zdjęciami i jeśli jeszcze zastanawiacie się czy warto odwiedzić Chorwację, to moja odpowiedź brzmi: zdecydowanie TAK! Można się zakochać.