• White Instagram Icon
  • Biały YouTube Ikona

LA DIGUE, Seychelles

Island of Respect!

19 sierpnia 2017, pobudka o 7 rano, szybkie pakowanie reszty potrzebnych rzeczy, śniadanie i GO, na lotnisko. Po długim wyczekiwaniu na wylot (ETIHAD Airlines nie popisał się jakością swoich usług, niestety) krótko po godzinie 13-stej wzbiliśmy się ponad ziemię. Przed nami około 6-cio godzinny lot do Abu Dhabi, a następnie drugie 6 godzin oczekiwania na kolejny lot już w kierunki MAHE na Seszelach. Emocje sięgają zenitu, radość nie do opisania oraz nie dowierzanie, że spełnia się właśnie jedno z marzeń życia. Na pokładzie samolotu do Abu Dhabi w większości arabskie rodziny, a wszędzie w koło unosząca się atmosfera ich kultury i religii, która fascynuje mnie odkąd pamiętam i wzbudza ogromne zainteresowanie i chęć zrozumienia ich sposobu życia. Zajmuję swoje miejsce w samolocie, a w rzędzie obok siada pewna nastoletnia arabka, która nie spuszcza ze mnie wzroku i obserwuje mnie z takim samym zainteresowaniem jaki ona wzbudziła we mnie, cały czas mile uśmiechając się do mnie i między czasie serfując na swoim iPhonie. Obok mnie usiadła przemiła Niemka, z którą szybko nawiązałam kontakt, dzięki czemu oprócz oglądania filmów lot minął mi na konwersacji z nią. Kolejny powód za co uwielbiam podróże, zawsze pozna się na swojej drodze kogoś mniej lub bardziej interesującego, kto nas zainspiruje lub sprawi, że dana podróż nabierze jeszcze większego znaczenia oraz wartości. Po około 17 godzinach w podróży i dosyć turbulentnym locie. Podczas przekraczania równika nieźle nas wytrzęsło, do tego zmiany strumienia powietrza i pora monsunowa nad oceanem indyjskim i dwie godziny turbulencji jako atrakcja, której osobiście nie cierpię i oblatuje mnie wtedy strach i myśli rodem z najgorszego horroru. Chyba muszę przestać oglądać Katastrofy w przestworzach hahah. W każdym bądź razie bezpiecznie wylądowaliśmy rano około godziny 9-tej na MAHE, największej wyspie Seszeli, na której również znajduję się stolica Republiki Seszeli, VICTORIA. Lecz to jeszcze nie koniec naszej drogi, ponieważ naszą seszelską przygodę zaczynamy od najpiękniejszej wyspy, jaką jest La Digue, na która można dostać się jedynie płynąc statkiem. A więc z lotniska jedziemy do portu, który znajduję się już w Victorii, a stamtąd płyniemy na Praslin, drugą co do wielkości wyspy Seszeli, po godzinnym rejsie przesiadka na mniejszy statek i jeszcze 20 minut rejsu, aby dotrzeć na La Digue, które już po zejściu z łodzi zrobiło na mnie ogromne wrażenie i od razu się wzruszyłam. Widok, który tam na mnie czekał przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Zresztą sami zobaczcie.