• White Instagram Icon
  • Biały YouTube Ikona

La Digue, Anse Marron

Sunny Trail Guide Trip

Wydawałoby się, że na takich małych wysepkach nie ma za bardzo co robić. Już kilka osób po powrocie pytało się mnie, czy nie nudziłam się przez te dwa tygodnie. Więc odpowiadam... Ani przez chwilę nie było nudno! Wbrew pozorom Seszele mają bardzo wiele do zaoferowania i NIE da się tutaj nudzić. Uwierzcie, że nie spędziliśmy ani jednego dnia leżąc cały dzień bezczynnie na plaży. Pewnie komuś wyda się to dziwne, ale nie należymy do osób lubiących spędzać urlop leżąc na plaży i nic nie robiąc. Owszem uwielbiamy taki relaks, ale na chwile. Po krótkim czasie szukamy sobie zajęć, a najlepszym zajęciem jest odkrywanie nowych miejsc. Wyjeżdżając na jakikolwiek urlop lubię czerpać z niego jak najwięcej, będąc w nowym miejscu chcę go jak najlepiej poznać, dlatego szkoda mi czasu na bezczynne leżenie. Wystarczy godzinka, dwie i mogę pędzić dalej. Dzień na Seszelach jest bardzo krótki, słońce wschodzi tutaj o 7 rano, a zachodzi już o 18:30, więc nie pozostaje wiele czasu na odkrywanie nowych miejsc. My spędziliśmy na La Digue, naszej ulubionej wyspie, aż 5 dni i jest to wystarczający czas, aby poznać całą wyspę, choć bardzo chętnie spędziłabym tam więcej dni. We wcześniejszych postach mogliście zobaczyć jakie miejsca udało nam się zobaczyć. W tym wpisie zrelacjonuję nasze ostatnie atrakcje jakie przeżyliśmy na tej przepięknej wyspie, które koniecznie warto sobie zafundować będąc tutaj!!!

Jedną z niezapomnianych atrakcji na wyspie La Digue jest wycieczka z SUNNY TRAIL GUIDE. Ktoś może pomyśli, a co tam zwykła wycieczka z przewodnikiem! Nic bardziej mylnego. Osobiście nie lubię zorganizowanych wycieczek, wolę sama sobie wszystko zorganizować co mi całkiem dobrze wychodzi. Lecz wycieczkę z Sunny Trail Guide, nie można zaliczyć do zwykłych wycieczek z przewodnikiem. Wycieczka z Robertem i jego ekipą to przeżycie w całkiem innym tego słowa znaczeniu. To nie wycieczka lecz wyprawa, pełna niezapomnianych przeżyć, doświadczeń i wrażeń, podczas której wszystko nabiera innego znaczenia. 

Jest 24 sierpnia 2017, godzina 8:15, z Robertem spotykamy się przy L'Union Estate po czym oddaje nas w ręce Ralpha, ponieważ sam nabawił się kontuzji dzień wcześniej. Razem z resztą ekipy w sumie jest nas 8 osób jedziemy na mini ciężarówce pod GRAND ASNE, skąd zaczniemy wyprawę. Stamtąd zagłębiamy się w dżunglę i maszerujemy w kierunku ANSE MARRON, która jest celem naszej wyprawy. Przed nami jakieś 2 godziny marszu. Ralph pokazuje nam typową dla Seszeli roślinność m. in. drzewo BAOBABU, liście cynamonu i wanilii oraz inne rośliny, które służą kreolczykom za przysmak lub leki. Dalej droga zaczyna prowadzić już tylko w górę, przedzieramy się przez liście palm i innych nieznanych mi krzaków. Następnie wspinamy się po granitowych, powulkanicznych skałach, aby w końcu dotrzeć do miejsca, z którego roztacza się niesamowity widok, który możecie zobaczyć na zdjęciach powyżej. Idąc dalej znowu zanurzamy się w głąb dżungli, a potem znowu wspinamy się po skałach, przedzieramy się między nimi, pod nimi i znowu nad nimi. Droga wcale nie jest łatwa, trzeba uważać na każdym kroku, ale Ralph jest bardzo pomocny i uważny, ogromnie zależy mu na bezpieczeństwie nas wszystkich. Po około dwóch godzinach naszym oczom ukazuje się bezludna i rajska plaża ANSE MARRON, z naturalnym basenem wśród skał. Biały piasek, nieziemsko turkusowa woda i tylko nas kilka. Czuję się tutaj jak w Błękitnej Lagunie. Jest przepięknie. Zobaczcie sami.