• White Instagram Icon
  • Biały YouTube Ikona

April 2018

National Park Khao Sok

Narodowy Park Khao Sok, jest często pomijanym przez turystów miejscem na mapie Tajlandii, a nie słusznie. Plus taki, że nie ma tutaj wielu turystów i w ciszy oraz spokoju można spędzić miło czas, odpoczywając i relaksując się w samym środku dżungli. Lecz Ci, którzy świadomie omijają to miejsce niech już zaczną żałować, a Ci, którzy planują wyjazd do Tajlandii, niech koniecznie zapiszą sobie to miejsce na swoją Bucket List. 

Park Narodowy Khao Sok uznawany jest za jeden z największych obszarów dziewiczego lasu deszczowego w Tajladnii. Jest starszy i bardziej zróżnicowany ekologicznie niż deszczowa puszcza amazońska. Przed milionami lat jedna wielka dżungla sięgała od Tajlandii aż po Australię i to właśnie z niej pozostał fragment puszczy Khao Sok oraz większe połacie w Malezji. 

Dostęp do Parku jest bardzo łatwy, turyści wybierający się na Phuket lub Wybrzeże Krabi łatwo tutaj dojadą, czy to z wycieczką z biura turystycznego czy też wynajętym autem. Dzięki temu iż obszar nie jest często odwiedzany, łatwiej utrzymać naturalny charakter dżungli, a wyprawy sprawiają więcej przyjemności na mniej obleganych przez turystów szlakach. Khao Sok to dzika dżungla i ukryte w niej liczne ścieżki, ukryte strumienie, zamieniające się w rwące rzeki, tajemnicze jaskinie, urzekające wodospady oraz zatopione w zieleni wapienne klify. 

My naszą wyprawę zaczęliśmy od spływu kajakiem na rzece Sok, podziwiając jeden z najbogatszych ekosystemów Tajlandii, tysiące nieznanych gatunków roślin i wypatrując jadowitych węży, które udało nam się zobaczyć. Podczas spływu w połowie drogi zatrzymaliśmy się aby wdrapać się do jednej z jaskiń, pełnej nietoperzy i pająków… brrrrr. Przy jaskini, w samym środku dżungli, tutejsi mieszkańcy gotowali wodę w… bambusie i podawali kawę lub herbatę również w bambusowych kubkach, które mogliśmy sobie zabrać na pamiątkę i tak też zrobiliśmy, najlepsza pamiątka z podróży. Następnie popłynęliśmy dalej wzdłuż rzeki. Na końcu czekał na Nas przepyszny tajski obiad z panoramicznym widokiem na Park. Następnie udaliśmy się do świątyni małp, gdzie mogliśmy je podziwiać z bliska ponieważ biegały nam wokół nóg jak kociaki, potem czekał na nas kolejny panoramiczny widok, aż na koniec dotarliśmy do Sanktuarium Słoni, gdzie poznaliśmy 30-letniego słonia -  Maliego, którego umyliśmy w dzikiej rzece, a potem nakarmiliśmy. Tego typu sanktuaria słyną również z trekkingu na słoniach przez dżunglę, co mnie bardzo irytuje. Sami mieszkańcy i pracownicy mówią, że nie powinno wykorzystywać się słoni do tego typu atrakcji, ale sami oferują tego typu wycieczki, ponieważ chcą zarobić, zarobić nie tylko na swoje życie, ale również na utrzymanie sanktuariów. A ja Wam chcę napisać, że podczas pobytu w Tajlandii lub innych azjatyckich krajach, żebyście nie korzystali z tego typu atrakcji. Dla tych zwierząt to żadna atrakcja, wręcz katorga!!!  Za nim wejdziecie na słonia pomyślcie o tym jakie te zwierzęta muszą przejść straszne tortury, aby mogły Was te kilkanaście minut powozić na swoich grzbietach. Zdecydowanie jestem na NIE i strasznie wkurza mnie jak widzę w przewodnikach czy biurach turystycznych tego typu oferty. Chcecie zobaczyć słonia w jego naturalnym środowisku to idźcie go wykąpać i nakarmić, one to uwielbiają, szczególnie jak wciera się w nie ziemię z rzeki, która służy za pieeling. 

Do Parku Khao Sok warto wybrać się na 2-3 dni, fascynujące jest tutaj jezioro Chiao Lan, gdzie pełno zatoczek i fiordów, po którym rejs stanowi niezapomniane przeżycie. Możemy tutaj zarezerwować sobie nocleg w hoteliku na tratwach lub w domkach na drzewach na skraju dżungli. My spędziliśmy tutaj tylko jeden dzień, ale za to był nie zapomniany, następnym razem gdy będę wybierała się do Tajlandii napewno zaplanuję tutaj dwa dni. Niezwykłe miejsce godne odwiedzenia. Sami zobaczcie.